o mnie

Pewnie każdy kto zagląda do “o mnie”, takiej podstrony, oczekuje, że dowie się czegoś więcej o autorze blogu. Wszystko ma swoje miejsce i czas. Nie jestem już młody wiekiem, ale i do sędziwego mi jeszcze nie blisko. Jestem zawieszony między nowoczesnością tego co wczoraj, a nowoczesnością jutra.

Lubię czytać, oglądać filmy, podróżować, a przede wszystkim na pierwszym miejscu jest moja rodzina. Nie ma wielu moich zdjęć…

darmor - Radosław Morek

… to przeważnie ja robię zdjęcia, filmy, piszę. Dlatego mnie tu nie ma zbyt dużo, sami rozumiecie, poza tym ostatnio…

A tak w ogóle to lipiec roku 1973 był tym czasem kiedy pojawiłem się na ziemskim świecie.  Ile zim mi już przeminęło to sami sobie policzcie… 🙂  Wszystko co mam jest efektem ciężkiej pracy, choć jakieś tam zdolności też się przyczyniły. Od zarania dziejów jestem w harcerstwie, choć dziś to już raczej planety odległych rubieży. Inne cele stawiam sobie. Jednak właśnie harcerstwo mnie usamodzielniło, dało mi moc i szkołę, niezłą, nie jeden raz wymagającą. Byłem drużynowym, komendantem szczepu, kwatermistrzem hufca, członkiem komendy hufca, a kiedyś i komendantem hufca, nie małego w skali nawet całej Polski. Potem to już inne funkcje choć potrzebne.

Zawsze dużo pisałem i nadal to lubię. Moje dłonie całkiem składnie rysowały, ale techniczna uczelnia zupełnie zdeprawowała tę umiejętność na korzyść pionowych i poziomych kresek, a szkoda. Piszę wiersze, tak od czasu do czasu. Bo dla mnie to uczucia w tym świecie są najważniejsze, choć sam mam trudność w ich wyrażaniu to nie oznacza, że wewnątrz nic się nie dzieje.  Muzyka jest dla mnie bardzo ważna, pomijając mój absolutny brak słuchu 😀 to bez niej nie umiem pisać, tworzyć, istnieć i być. Dlatego piszę, zamiast mówienia…

Mam kilka zawodów,… to chyba efekt tego, że nadal szukam ścieżki, która mnie poprowadzi przez życie. Jestem i elektronikiem i technologiem, a i nie jedną stronę internetową wykreowałem. Jedną z moich pasji była astronomia, czego efektem jest nadal stojący w pokoju syna teleskop.

Jakiś czas aktywnie działałem w S.W.A.T. czyli Star Wars Artistic Team… bo z jednej strony niezła zabawa, z drugiej dawanie tyle innym. Nadal od czasu do czasu udzielam się i wspieram, lecz nie da się robić czegoś wiecznie, a w zasadzie da się, ale to nie jest to coś na stałe. Cały czas w jakiś sposób działam w harcerstwie (jako instruktor od 1994 roku).

Współcześnie w głowie mam wiele pomysłów i projektów i szkoda, że nie mam choćby tylko 30 lat na karku 😉 Jest tego tyle, że nie starcza ani doby, ani tygodnia, ale realizuje stopniowo i czerpię z tego radość.

W życiu trochę mnie obeszło bokiem, trochę doświadczyło, jednak nadal czuję głód przygód i dzisiejsze moje ReA wprawia mnie w sinusoidę odczuć. Przez część swojego żywota żyłem zbyt płytko, teraz to nadrabiam. Nie raz czuję, że za mało pomagam innym… bo nic nie daje większej radości.

Stopniowo będę dodawał moją przeszłość…, a może nie, sam nie wiem.